fuel1Już przy instalacji mamy okazję przekonać się jak dobrą muzykę stworzono na potrzeby tego tytułu. Będziemy mieli dużo czasu na słuchanie, bo gra zajmuje aż 10 GB na dysku twardym. Gdy już włączymy się w oczy rzuci się nam na pewno świetne intro wprowadzające w klimat gry. Animacja na pewno pierwszorzędna. Kolejną rzeczą, która nas pozytywnie zaskoczy to czas ładowania się plansz, który nie przekracza kilkunastu sekund.

Podobieństwo do ostatniej edycji Battlefielda jest dość duże. Oprócz zmienionego silnika i o niebo lepszej grafiki poczujemy się jak u siebie. Ogólnym założeniem rozgrywki i każdej z 8 dużych misji jest przesuwanie linii frontu. Odbywa się to przez zdobywanie newralgicznych miejsc. Wyrzutni rakiet ziemia-powietrze, składu z bronią czy po prostu punktu oporu. By przejąć taki punkt należy wybić wszystkich przeciwników a następnie stanąć przy granacie dymnym i poczekać aż zmieni kolor na kolor naszej frakcji. Pomimo iż cała kampania opiera się na tym samym schemacie autorzy postarali się by nam urozmaicić rozgrywkę.

Zacznijmy może jednak od najważniejszej rzeczy w FPS’ach, czyli strzelania. Niestety sprawa jest tu dość dziwna. Strzela się jakoś dziwnie i trudno się przyzwyczaić. Naboje z naszej podstawowej broni, czyli karabinu maszynowego mają niesamowity rozrzut i na większe odległości trudno jest trafić. Wszystko to wygląda tak trochę arcadowo i nie pasuje do poważnej strzelaniny.

Przeciwnicy, których nam wystawiono to niestety typowe mięso armatnie. Na średnim poziomie trudności nie stanowią absolutnie żadnego wyzwania. Biegają bez ładu i składu, nie obchodzi ich czy są wystawieni na ostrzał czy może są zasłonięci. Jedyne zagrożenie, jakie nam stwarzają to, gdy mają pod swoja opieką jakiś pojazd opancerzony. Łatwo jednak idzie go wyminąć. Zdarzają się też dziwne bugi związane z przeciwnikami. Pojawiają nam się przed oczami, znikają, klinuja się, nie widzą nas. Ogólnie AI jest raczej minusem gry. Poziom trudności kampanii dla jednego gracza jest jeszcze niższy, gdy uświadomimy sobie jak działają zadawane nam obrażenia. Oczywiście twórcy pobiegli za modą i zrezygnowali z apteczek. Życie reperujemy sobie, gdy tylko staniemy gdzieś by odsapnąć.

Czy da się tutaj umrzeć? Owszem, czasami. Gdy zalewająca nas fala wrogów w końcu odbierze nam życie nie powinniśmy odruchowo sięgać do klawisza „F9”. Mamy bowiem do dyspozycji kilka odrodzeń w ostatnim zdobytym przez nas punkcie. Tylko wtedy mamy również możliwość zmiany naszego uzbrojenia. Dano nam do wyboru typowe dla tego gatunku klasy: sniper, koleś z bazooką, zwykły assault man oraz special ops posługujące się bronią z tłumikiem. Ogólnie ten segment gry mógłbym zaliczyć do minusów gdyby nie pewna rzecz.

Zróżnicowanie i ilość uzbrojenia jest marna jednak istnieje w grze pewien fakt, który zmienia postać rzeczy. Są to tak zwane „drony”. Najlepsze porównanie jakie przychodzi mi do głowy to dobrze znane z serii GTA wszelkiego typu zdalnie sterowane zabawkowe samochodziki, którymi wysadzaliśmy wszystko co się dało. Tutaj pomysł został rozwinięty do granic możliwości. Mamy kilka typów takich dronów. Mamy małe jeżdżące z dużą prędkością bomby, którymi wjeżdżamy pod czołgi by je zdetonować, mamy też mały helikopterem, z którego możemy siać małymi rakietami, mamy mini czołg wyposażony w obrotnicę. Aby odpalić takie cacko najlepiej schować się w jakimś bezpiecznym miejscu. Jedyne, co nas ogranicza to odległość sięgania sygnału, czyli im bliżej nas tym lepiej się jeździ i lata. Przeciwnicy mogą oczywiście zniszczyć nasze małe cudo, ale życia mamy na tyle dużo, że zdążymy nieźle przerzedzić ich zastępy zanim zniszczą nas totalnie. Do dyspozycji mamy też artylerię, którą możemy wezwać za pomocą lornetki i wszelkiego typu granaty i ładunki wybuchowe.

Pora przejść do kwestii technicznych a w tym temacie bardzo ciekawie jest. Gra hula na świetnym silniku Unreal Engine 3. Co to oznacza dla gracza? Świetną płynność i w miarę niskie wymagania sprzętowe. Przez cały czas jak grałem animacja nigdy nie zwolniła do poniżej 60 klatek na sekundę.

Co do samej grafiki to jest fantastycznie. Wszystkie tektury są ostre jak brzytwa i bardzo cieszą oko. Również kwestie związane z modelami postaci są bardzo pozytywne. Są szczegółowe i animowane w dość sugestywny sposób. Naprawdę wielkie brawa za ten element gry dla twórców. Grafika ma też jeden minus. Otóż wybuchy jak dla mnie są bardzo marne i jakoś tak odstają od reszty.
Muzyka jak już wspomniałem na wstępie cieszy nasze uszy. Zauważyłem tylko, że postaci dość mało mówią. Ale za to lektorzy podkładający głos pod głównych bohaterów wykonali już naprawdę kawał dobrej roboty.

Jak tu ocenić całokształt? Grę na pewno warto zobaczyć i się nią zainteresować zwłaszcza, jeśli interesują nas potyczki sieciowe. Jeśli mamy zamiar kupić ją tylko dla singla to raczej odradzam takiego posunięcia. Nie oferuje nic nadzwyczajnego i można go ukończyć w dwa popołudnia. Jeden ciekawy patent z dromami nie ratuje, jakby nie patrzeć, marnej kampanii dla jednego gracza.

Ciekawe recenzje na www.czytam-ebooki.pl
Posted in: Recenzje.
Last Modified: 1 grudnia, 2020